Arch

kultura

Forum Arch Strona Główna -> NOWA PROZA POLSKA -> ORBITOWANIE BEZ CUKRU czyli...
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
ORBITOWANIE BEZ CUKRU czyli...
PostWysłany: Sob 9:41, 07 Mar 2009
Administrator
Administrator

 
Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 321
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ORBITOWANIE BEZ CUKRU czyli...


PATRYCJA ANNA PAWĘZOWSKA





CHAPTER 1: DOM DLA NIEOBECNYCH



- Nie wiem czy to co mnie otacza jest rzeczywistością czy fantazją.
- Jaka jest fantazja?
- Nierzeczywista.
- A rzeczywistość?
- Nierzeczywista.
- Jak więc odróżniasz jedno od drugiego?

Nauczony samotności nie zdobyłem przyjaciół. Oddaję się życiu przeglądając oferty czerwonych sukienek. Kiedy zakładam betonowe buty, wydarzenia nabierają nowych znaczeń i barw.

Miałem trzy lata, kiedy ojciec założył nową rodzinę a matka zdecydowała wychować mnie samotnie. Po podziale majątku, przeprowadziliśmy się do kamienicy, w której nocami szczury biegały po klatce w poszukiwaniu odpadków, piece uwalniały czad, a ciepło otulało ciało okryte pledem. Pozostawiony samotnie w ogromnym mieszkaniu, całymi dniami wsłuchiwałem się w szmery kamienicy, które wraz z nastawaniem wieczoru przeradzały się w złowrogie dźwięki. Ze strachu chowałem się w łóżku i zwinięty w kłębek pod kocem liczyłem uderzające o dno zlewozmywaka krople. Z minuty na minutę mowa kamienicy stopniowo cichła a pot wsiąkał w pidżamkę. Tak zasypiałem. Poznałem tajemnicę domu i zacząłem dostosowywać się do woli bycia przeźroczystym. Ażurowy unosiłem się stopę nad ziemią. Nie istniałem dla duchów i zmor czyhających w ciemnych zakamarkach pokoi, zawieszony pod sufitem snułem się po ścieżkach wyobraźni.

Któregoś wieczoru do kuchni wpadł wielki szczur, matka chwyciła łopatkę do węgla i odcięła mu łeb. Ciało zwierzęcia ruszało łapami i ogonem, po czym zamarło a głowa wtoczyła się pod kredens zostawiając krwiste plamy. Z przerażenia zsikałem się w majtki a mocz spiła drewniana podłoga. Kiedy przebierałem się w łazience ściągając majtki uderzyłem skronią o kant wanny. Skóra zaczęła szczypać i swędzieć, dotknąłem czoła poczym zobaczyłem na dłoniach krew, napięcie, które w sobie miałem wypłynęło czerwienią i spłynęło do ścieków. Od tamtej pory ból materializuje mnie w personę zrodzoną z mięsa, kości i krwi, skuwa ciało i stawia twardo na ziemi.

Kiedy jest mi źle dzwonię po dziwkę. Zanim przyjdzie sprawdzam odporność naskórka na ścieranie pumeksem i proszkiem cif, serią uderzeń o kant szafki badam twardość kości ciemieniowej. Oczyszczony oddaję się przyjemnościom. W każdy parzysty piątek miesiąca wyrywam pincetką włosy zza ucha, po jednym, co pięć minut. Kępę wkładam do koperty, zaklejam i adresuję. W ubiegłym tygodniu listonosz zostawił w drzwiach trzechsetne awizo. Oprócz pizzerii, banków i agencji towarzyskich pisze do mnie chudy blondyn w okularach, ja sam.

Pracuję, bo cóż mógłbym robić, jestem cenionym pedagogiem. W zeszłym roku z okazji Dnia Nauczyciela otrzymałem nagrodę z rąk prezydenta miasta, za wysokojakościową pracę na rzecz dzieci z rodzin patologicznych, robię biedakom zęby za darmo, stać mnie. Dyrektor przed zgłoszeniem mojej kandydatury do urzędu, poklepał po ramieniu i ukazał wachlarz śnieżnobiałych trzonowców, wszystkie nówka, dzięki takim nieborakom jak ja, kadencja na następne pięć lat zapewniona.

Do tej pory nie wiem jak to się stało, że jestem tym, kim jestem. Lekarzem dentystą, według nowego nazewnictwa, a w wolnych chwilach nauczycielem anatomii narządu żucia i praktycznej nauki zwodu dla ślicznych, aczkolwiek niezbyt rozgarniętych higienistek stomatologicznych.

W chwilach euforii lubię zagłębiać się w ubytki, szczególnie siekaczy, patrzeć w wybałuszone z napięcia oczy klienta. W chwili, gdy pierwszy raz wchodzę wiertłem w dziurę u większości pacjentów na skroniach wyskakują żyły, widać puls i występujące z porów krople potu. Pacjenci jęcząc z bólu zwykle zagryzają mi dłoń, przebijają rękawiczkę i wbijają się w skórę. Spłoszonych zostawiam na fotelu, szybko biegnę nad zlew gdzie przemywam ranę spirytusem. Alkohol jak stado mrówek zmierza w stronę serca, wbija się w mięsień i ciało staje się wiotkie. Odwracam się zapewniając, że nic się nie stało i proponuję zastrzyk, po czym dokańczam robotę. Pamiętam podczas którejś konferencji jeden z profesorów psychiatrii wręczył mi wizytówkę i zaproponował terapię zaburzeń jedzenia, od tego momentu zacząłem skrywać moją słabość przed wzrokiem kolegów.

[----]


Czytaj więcej na:



[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Pon 9:36, 19 Gru 2011, w całości zmieniany 6 razy
Zobacz profil autora
ORBITOWANIE BEZ CUKRU czyli...
Forum Arch Strona Główna -> NOWA PROZA POLSKA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin