Arch

kultura

Forum Arch Strona Główna -> O LITERATURZE i SZTUCE -> ZWYCIĘZCA CAMUS
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
ZWYCIĘZCA CAMUS
PostWysłany: Sob 20:16, 06 Lut 2010
Administrator
Administrator

 
Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 321
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ZWYCIĘZCA CAMUS



Maciej Nowicki

18 stycznia 2010



Pisarz zginął 50 lat temu. Francuzi po latach w końcu zrozumieli, że to nie Jean Paul Sartre był geniuszem, lecz Albert Camus. W Polsce po raz kolejny ukazuje się znakomita biografia autora „Obcego” pióra Oliviera Todda.


Czwartego stycznia 1960 roku Albert Camus wracał ze swego domu w Lourmarin na południu Francji do Paryża. O godzinie 13.55 samochód wpadł w poślizg, po czym roztrzaskał się o przydrożne drzewo. Camus zginął na miejscu. W jego torbie znaleziono bilet kolejowy do Paryża, którego pisarz nie wykorzystał – w ostatniej chwili zmienił zdanie i postanowił jechać autem.

Dziś, 50 lat od śmierci, to właśnie on jest najważniejszym dla Francuzów pisarzem, a „Obcy” to najczęściej czytana książka w tym kraju (ponad 6 mln sprzedanych egzemplarzy). Francuzi uznali też niedawno Camusa za najwybitniejszego pisarza wszech czasów.

Klimat intelektualny powojennej Francji naznaczyła rywalizacja dwóch gigantów – Camusa i Jeana Paula Sartre’a. Camus przegrywał w niej za życia – zawsze niepewny swego, poszukujący akceptacji, po wydaniu każdej ze swych książek ogromnie bał się złej recenzji Sartre’a lub jego adiutantów. A gdy ta miażdżąca recenzja w końcu została napisana, w roku 1951, kiedy to Camus wydał „Człowieka zbuntowanego” – gdzie opisał sowiecki komunizm jako największe zagrożenie dla świata, co Sartre i jego środowisko uznali za niedopuszczalny akt zdrady – rozpoczęła się izolacja Camusa we francuskich środowiskach intelektualnych.

Camus musiał przegrać w tym zwarciu, ponieważ w genach większości francuskich elit intelektualnych wpisane było głęboko przekonanie, że każdy, kto krytykuje komunizm, staje po stronie z definicji zbrodniczej prawicy. Co już na początku lat 50. Camus ujął prześmiewczo w następujący sposób: „Gdyby prawica stwierdziła, że Ziemia jest okrągła, należałoby temu zaprzeczyć”. Dlaczego więc w końcu zwyciężył? Z pewnością nie dlatego, że zawsze miał rację.

Każdy, kto przeczyta wydaną właśnie w Polsce biografię Alberta Camusa pióra Oliviera Todda, zobaczy, że zdarzało mu się powiedzieć lub napisać rzeczy niezbyt mądre. W przeddzień wybuchu II wojny był przekonany, że konflikt wcale nie jest nieunikniony, a pokój da się uratować wysiłkiem ludzi dobrej woli oraz że żądania Hitlera da się rozróżnić na „słuszne” (do spełnienia) i „niesłuszne” (do odrzucenia). Pakt Ribbentrop – Mołotow uważał za coś całkowicie nieistotnego i zastanawiał się, kiedy Związek Sowiecki ruszy na ratunek Polsce. Jego opinie na temat spraw gospodarczych charakteryzowała niesłychana, wręcz dziecinna naiwność (ignorancja w tej dziedzinie jest zresztą typowa dla francuskich intelektualistów). Camus zdecydowanie częściej miał rację, niż się mylił, ale jego siła wcale nie polegała na nieomylności...

W biografii Camusa pióra Todda znalazła się absolutnie genialna scena: Paryż, sierpień 1944 roku, Sartre’owi polecono zajęcie gmachu Comédie Française, opuszczonego już przez Niemców. Camus przychodzi do teatru, aby zobaczyć się z autorem „Much”. Nie może go znaleźć, ale wreszcie zauważa, że Sartre śpi w fotelu w pierwszym rzędzie. Budzi go, wykrzykując ze śmiechem: „Ustawiłeś swój fotel w kierunku historii!”.

Na tym właśnie polega główna różnica między nimi – Camus w przeciwieństwie do Sartre’a miał dystans do ducha dziejów. Wcale nie stał z boku – miał w ruchu oporu znacznie większe zasługi niż Sartre, któremu zdarzyło się publikować u kolaborantów. Jedno natomiast nie przyszłoby mu do głowy: aby ustawić swój fotel w kierunku historii i przespać w nim resztę życia, będąc podziwianym przez tłumy. Bo dla Camusa istotą twórczości w przeciwieństwie do Sartre’a był bunt w imię wolności, nie zaś walka o słuszną sprawę, czyli o idee komunistyczne.

Autor „Obcego” zaczynał zresztą jako komunista. Jego ojciec, ubogi robotnik, zginął na froncie I wojny światowej, matka była analfabetką. „Towarzysze walki” w Algierii, gdzie się urodził, są tak nieuświadomieni, że na manifestacjach zamiast krzyczeć „Sowiety dla wszystkich” („Soviets pour tous”), skandują „Buty dla wszystkich” („Souliers pour tous”). Kiedy jednak zauważył, że partię komunistyczną bardziej niż życie zwyczajnych ludzi interesuje światowa rewolucja, zerwał z nią z hukiem.

Na początku II wojny deklarował się jako pacyfista, ale wkrótce, mimo że był zwolniony ze służby wojskowej, za wszelką cenę starał się wstąpić do armii (jego prośba została odrzucona dwukrotnie – chorował na gruźlicę). Jako jedyny francuski intelektualista protestował w roku 1945 przeciwko represjom kolonialnym w Algierii i przeciwko atakowi nuklearnemu na Hiroszimę. Po wojnie, gdy na porządku dziennym stanęła sprawa pisarzy kolaborujących z hitlerowcami, wyśmiewał Mauriaca, który domagał się chrześcijańskiego wybaczenia. Ale był pełen wątpliwości i podpisał list domagający się ułaskawienia jednego z głównych kolaborantów, pisarza Roberta Brasillacha („Kara śmierci zawsze napawała mnie wstrętem... Dołączam swój podpis do waszych podpisów, nie ze względu na pisarza, który jest dla mnie zerem, i nie ze względu na jego osobę, którą mam w głębokiej pogardzie”).

Camus nigdy nie pasował do otoczenia. Na uboczu znalazł się nawet wtedy, gdy w roku 1957, jako najmłodszy z dotychczasowych laureatów, otrzymał Nagrodę Nobla. Sytuacja w kolonialnej Algierii pogarszała się coraz bardziej. Francuzi zaostrzali represje, torturowali, a Algierczycy stawiali na krwawy terror. Wszyscy apelowali do pisarza, aby zajął jednoznaczne stanowisko, aby przyznał rację jednej ze stron. On jednak upierał się przy swoim: pragnął – pewnie trochę naiwnie – sprawiedliwej Algierii, w której Francuzi i Algierczycy będą żyć w pokoju. To stanowisko przyniosło mu nienawiść wszystkich stron konfliktu. Z Algierii słyszał okrzyki: „Śmierć Camusowi!”. Pogardę francuskich intelektualistów w pełni ilustrują słowa wypowiedziane przez szefa „Le Monde” przed wręczeniem Nagrody Nobla: „W Sztokholmie Camus będzie mówił same głupoty”.

Pozostaje początkowe pytanie: w jaki sposób ten, który zawsze pozostawał na uboczu, stał się w końcu wzorcem dla wszystkich? Odpowiedź jest w gruncie rzeczy prosta. Camus obnażył zbrodnie czerwonych reżimów, nie przekreślając ideałów lewicy. To dzięki niemu francuscy intelektualiści mogli potępić gułagi, nie stając jednocześnie po prawej stronie.

Dzięki Camusowi narodziła się tzw. antytotalitarna lewica, która zdominowała francuskie życie intelektualne w późnych latach 70. i odegrała sporą rolę w obalaniu komunizmu. Alain Finkielkraut napisał kiedyś, że Camus uratował honor całej francuskiej inteligencji. Nie wiem, czy to prawda: chyba nie można uratować cudzego honoru – to, co haniebne, i tak pozostanie haniebne. Jedno jest jednak pewne: podczas gdy Sartre spał wygodnie w fotelu ustawionym w kierunku historii, ta w końcu zmieniła kierunek i stanęła po stronie Camusa, który za nią nie przepadał.


[link widoczny dla zalogowanych]


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
ZWYCIĘZCA CAMUS
Forum Arch Strona Główna -> O LITERATURZE i SZTUCE
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin